Zamiast szyć spódnice i sukienki na upalne dni zajęłam się szyciem kotów. Koty momentalnie rozpanoszyły się w moim ogrodzie i nawet próbowały zaprzyjaźnić się z Brutusem. Ale kiedy tylko dziewczynki usłyszały o niespodziance od cioci szybko zabrały się do szukania - po chwili koty znalazły się w dobrych rękach.
Przy okazji pierwsze prezento-koty, które w jeszcze w grudniu powędrowały do Hani i Rozalki.
I pewnie będzie jeszcze więcej kotów :)